Co dalej z kolską geotermią? Czy samorząd podpisze umowę dotacji z NFOŚiGW? Długa dyskusja już była. Sesja nadzwyczajna w środę

0
790
Dotacja przyznana. Potrzebna uchwała
Fakt przyznania przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej dotacji w wysokości 22.150.000 zł na pierwszy odwiert geotermalny był powodem zwołania posiedzenia komisji budżetu i finansów z pozostałymi radnymi oraz wiceburmistrz Elżbietą Modrzejewską, skarbnik Mariola Makowską i prezesem MZEC-u, Dariuszem Rosiakiem. Jak informowaliśmy wcześniej, przedstawiciele miasta nie uczestniczyli wraz z 4 innymi samorządami w uroczystym podpisaniu umów w Ministerstwie Ochrony Środowiska. Mają na to jeszcze czas, ale zanim sygnują dokumenty, muszą dopełnić formalności. A chodzi o przyjęcie uchwały Rady Miejskiej w Kole o wyrażeniu zgody na zaciągnięcie kredytu długoterminowego na kwotę 2,7 mln zł i uwzględnieniu tego przy konstrukcji budżetu na 2018 rok. Kwota 2,7 mln zł wynika z różnicy między szacunkowymi kosztami pierwszego odwiertu badawczego, a kwotą otrzymanego dofinansowania. – Przewidywalny całkowity koszt wykonania odwiertu poszukiwawczo-rozpoznawczego w celu ujęcia wód termalnych w miejscowości Chojny wynosi 24.918.000 zł, co stanowi 100 procent kosztów kwalifikowanych. Termin zakończenia realizacji to 30 września 2018. Głębokość wykonanego odwiertu wynosi 3600 metrów. Co najważniejsze, uzyskaliśmy kwotę 22.150.000 zł dotacji – poinformowała wiceburmistrz Elżbieta Modrzejewska, dodając, że miasto otrzymało 100 procent kwoty, ale owe 100 procent nie odnosi się do kosztu całego przedsięwzięcia, tylko oznacza maksymalną sumę, jaką na to zadanie samorząd mógł dostać z NFOŚiGW. – Więcej dotacji Fundusz nam nie mógł dać. Mamy zatem różnicę 2,7 mln zł, ale to nie jest tak, że my wydamy 24 miliony. To jest szacunkowa wartość. Może się okazać, że w przetargu zmieścimy się w tych 22 milionach zł. Ale gdyby się okazało, że np. biorąc pod uwagę obecną sytuację rynkową, kwota z przetargu przekroczy owe 22.150.000 zł, nie moglibyśmy ruszyć z inwestycją. Stąd prośba do państwa radnych, żebyśmy zabezpieczyli tę różnicę. Musielibyśmy na nią zaciągnąć kredyt, ale czy z niego skorzystamy, czy nie, teraz nie wiemy – wyjaśniała wiceburmistrz. Przyjęcie wspomnianej uchwały jest warunkiem podpisania umowy z Funduszem. I właśnie wiadomość o tej konieczności i ewentualnym dołożeniu środków własnych do inwestycji wywołała zdziwienie i niezadowolenie radnych. Radna Teresa Brzoska wprost przypomniała, że wcześniej nie było mowy o zabezpieczaniu jakichkolwiek środków. Całe zadanie miało być pokryte ze środków zewnętrznych.
Brak informacji powodem licznych pytań
Po raz kolejny – podobnie jak przy wcześniejszych projektach i planach inwestycyjnych – kolscy rajcy wyrazili swoją dezaprobatę tym, że wcześniej nie otrzymali z Urzędu Miejskiego w Kole materiałów oraz szczegółowych informacji o inwestycji geotermalnej, w tym również symulacji finansowej, z którymi mogliby się zapoznać. Wielokrotnie mówili o tym m.in. przewodniczący komisji Tomasz Sobolewski, Ewa Lewicka i Halina Musiałek. Jak podkreślali radni, dostępność do danych i możliwość zapoznania się z nimi dawałyby im szansę na bycie partnerami w dyskusji. A że potrzebnych im wiadomości nie posiadali, podczas spotkania komisyjnego drążyli temat i zadawali mnóstwo pytań, domagając się przy tym dostarczenia im materiałów. Dopytywali m.in. o sposób wypłaty środków oraz możliwość odstąpienia od inwestycji. I tu dowiedzieli się, że w miarę postępu przedsięwzięcia Fundusz będzie wypłacał środki na pokrycie poniesionych kosztów związanych z pracami przy odwiercie, a jeśli samorząd nie wejdzie w realizację zadania, wówczas Fundusz środków nie przekaże.
Halina Musiałek dopytywała również, na jakim etapie inwestycji geotermalnej jest samorząd koniński. Zwróciła przy tym uwagę, aby dogłębnie przedyskutować sprawę i nie stracić szansy na ważną dla naszego miasta inwestycję. W tej mierze jeszcze dalej poszedł radny Mariusz Hanefeld, wtrącając, że Koło notuje 13 lat opóźnienia, bowiem już z 2004 roku temat geotermii był podejmowany przez ówczesne władze, ale – jak wiadomo – żadne decyzje wówczas nie zapadły.
Inwestycje w MZEC-u, czyli przyszłość kolskiego ciepłownictwa
Temat pierwszego odwiertu geotermalnego ściśle wiąże się z zagadnieniem przyszłości ciepłownictwa w Kole, a tym samym sytuacji i planów inwestycyjnych MZEC-u. Część dyskusji nie ograniczyła się zatem tylko do kwestii geotermii. W toku wymiany zdań radni jasno wyrazili, że nie będzie ich zgody na ewentualne przejęcie spółki przez prywatnego przedsiębiorcę, jak również na partnerstwo publiczno-prywatne. Dobitnie w tej kwestii wypowiedział się radny Michał Piasecki. Jednocześnie wiele głosów wskazywało na to, że rajcy są świadomi, że inwestycja geotermalna jest potrzebna, ale – żeby rozwiać wszelkie wątpliwości – pokreślili, że nie będzie ona służyć celom rekreacyjnym. – W Kole nie będzie żadnego uzdrowiska. Geotermia będzie tylko do celów ciepłowniczych. I dobrze by było, żebyśmy w to weszli, tylko żebym był pewien, że to nie będą zmarnotrawione pieniądze. Ale jeśli nie geotermia, to już powinny być podjęte decyzje odnośnie zwiększenia mocy naszej kotłowni, bo czas ucieka – mówił radny Florian Olejniczak.
Ponieważ debata rozszerzyła się o zagadnienia związane z przyszłością ciepłownictwa w Kole, radni o informacje zwrócili się także do prezesa MZEC-u, z którym chwilami wymiana zdań do uprzejmych nie należała.
Dariusz Rosiak przekonywał radnych do inwestycji. – To kolejna szansa na geotermię w Kole i obyście państwo jej nie zaprzepaścili. Bo jeśli nie geotermia, to co? – pytał. Udzielił też odpowiedzi na pytanie przewodniczącemu Sobolewskiemu odnośnie realizacji planów inwestycyjnych w zakresie budowy drugiego kotła w MZEC-u. – Przeprowadziliśmy postępowanie wyboru firmy, która doprowadzi do pozyskania dotacji. Przygotowaliśmy wstępnie koncepcję na rozbudowę pieca. To będzie piec na 6 MW, uzupełniający istniejący już piec na około 3,5 MW. Cały zamysł, po rozmowie z panem burmistrzem, polegał na tym, że przy geotermii około 20 MW i około 10 MW w przypadku pieców biomasowych, razem będzie 30 MW. Pozostanie nam zatem niewielki ułamek – kilka megawatów, które możemy substytuować energią miałową, tą najmniej pożądaną w tej chwili. W tym momencie, zarówno firma MZEC, jak i miasto Koło – można powiedzieć – optymalizuje wszelkie koszty i nie jest narażone na dalsze wydatki związane z dalszymi inwestycyjnymi. Taki był zamysł i ja bym proponował się go trzymać. Jeśli państwo nie przyjmiecie tej geotermii, a to jest w państwa rękach, to będziecie musieli znaleźć około 50 mln zł, np. na dodatkowe filtry,
Nieco inne zdanie na ten temat miał radny Michał Piasecki, który próbował też studzić emocje związane z geotermią. – Nasze miasto i spółka miały być zabezpieczone piecem biomasowym. Były też rozmowy o gazie. Ale generalnie prezes Skurzyński mówił o biomasie. O jakich pan tu mówi 40 czy 50 milionach? Pan przyjął to wszystko z całym inwentarzem i pan ma realizować to, co było wcześniej. Miasto ma być zabezpieczone w ciepło i nie koncentrujmy się na tej geotermii, bo to na razie jest pierwszy odwiert – mówił rajca.
A nie chodzi tylko o pierwszy odwiert
Wiele uwagi zajęła rajcom dyskusja o tym, ile samorząd na przestrzeni kilku najbliższych lat będzie musiał dołożyć do inwestycji. I nie chodzi tylko o pierwszy odwiert, ale także o drugi, a następnie o kolejne zadania związane z budową infrastruktury napowietrznej. Pierwszym odwiertem, który jest badawczy, przedsięwzięcie dopiero się zaczyna, a rozpoczynając je, trzeba się liczyć z kolejnymi wydatkami. – Wiadomo jest, że jeżeli inwestujemy, to nie poprzestaniemy na jednym odwiercie, ale jest również możliwość pozyskania środków na ten drugi i będziemy wspólnie z państwem radnymi o te środki występować, by dążyć do tego, by ciepło dla Koła pochodziło z wód geotermalnych – potwierdziła Elżbieta Modrzejewska. – Przy okazji podpisania umowy na te 22 miliony, będziemy już rozmawiali na temat kolejnej dotacji. Potem zastanowimy się nad infrastrukturą. Wspólnie przeanalizujemy, jak to realizować, w którą stronę pójść, czy dostaniemy dotację, czy pożyczkę. Jeśli chodzi o pozyskiwanie środków, wszystko jest bardzo płynne. Dziś są takie projekty, a za miesiąc mogą być inne. Mamy plan, że pozyskujemy środki na pierwszy odwiert i występujemy z wnioskiem o dotację na drugi – informowała zastępca włodarza.
O analizę ewentualnych przyszłych kosztów inwestycji geotermalnej pokusił się radny Marcin Janiak, który pokrótce zliczył wydatki. Z jego obliczeń wynika, że do pierwszego odwiertu miasto dołoży 2,7 mln zł. Zakładając, że finansowanie drugiego odwiertu będzie podobne, doliczyć należy kolejną kwotę około 3 mln zł. Do tego dodać trzeba zapłatę podatku VAT, około 11 mln zł, w chwili przekazania inwestycji w postaci aportu do spółki miejskiej, najprawdopodobniej do MZEC-u. Do tego infrastruktura za 30 mln zł. – Interesuje nas budżet. Nasza kadencja zakończy się za rok, ale następna rada będzie się zastanawiać nad dalszą realizacją – podsumował.
Do kiedy można podpisać umowę dotacji z NFOŚiGW?
Powracając do sedna spotkania radnych z panią wiceburmistrz, czyli planów podpisania umowy z NFOŚiGW oraz podjęcia uchwały zabezpieczającej środki własne, radna Ewa Lewicka próbowała dowiedzieć się, do kiedy miasto ma czas na sygnowanie dokumentów. Niestety, precyzyjnej odpowiedzi się nie doczekała, ponieważ Elżbieta Modrzejewska nie potrafiła powiedzieć, jaki jest ostateczny termin. W toku wymiany zdań padła jednak data 10 listopada br., więc aby nie działać na ostatnią chwilę, na 11 października br. wiceburmistrz zaproponowała zwołanie sesji nadzwyczajnej, by podjąć ostateczną decyzję.
Nadzwyczajna sesja w środę
Czy zatem radni przyjmą uchwałę o zabezpieczeniu środków? Czy wyrażą zgodę na ewentualne zaciągnięcie kredytu długoterminowego? Jakie będę mieć jeszcze pytania? Przekonamy się o tym już w najbliższą środę podczas nadzwyczajnej sesji.